Odsłon: 157

Nie samą karmą rynek żyje

Jak pokazują badania popyt generuje sprzedaż. Choć ta oczywista oczywistość dotyczy każdej branży, to w odniesieniu do branży zoologicznej nabiera szczególnego znaczenia.

 

Rozmowa z Panią Agnieszką Guła- “Pupilową mamą”, właścicielką marki i sklepu internetowego Pupilu.

Dla większości szukających pomysłu na swój własny biznes, branża zoologiczna to zagospodarowany rynek. Karma, kosmetyki, smycze, obroże, szelki, zabawki i akcesoria, klatki i pojemniki dla różnych gatunków zwierząt, czy najróżniejsze akcesoria akwarystyczne.
– To nadal nie wszystko. Tak naprawdę ogranicza nas tylko nasza kreatywność.

PupiLu to marka adresowana do miłośników psów i kotów różnych ras, Wasze portfolio produktowe tworzą gadżety i praktyczne produkty funkcyjne. Ze względu na niezwykle oryginalny design cała oferta produktowa PupiLu stanowi ciekawą propozycję na prezent. PupiLu działa od 2015 roku. To zaledwie trzy lata, a doszły mnie słuchy, że są już plany wejścia ze swoim asortymentem na rynki zagraniczne. W związku z tym moje pytanie:

PB Jak zbudować wizerunek i rozpoznawalność – młodej przecież marki w tak krótkim czasie? Czemu zawdzięczacie tak dynamiczny rozwój PupiLu na polskim rynku?

AG: Tak jak Pani wspomniała – rynek jest przepełniony markami karm, kosmetyków, a także akcesoriów dla zwierząt. Przez ostatnie lata powstało bardzo dużo firm zwłaszcza produkujących obroże, czy legowiska. Natomiast chcąc znaleźć fajne, minimalistyczne produkty dla siebie, z wizerunkiem zwierząt – sprawa wyglądała inaczej. Brakowało na rynku gadżetów z nadrukami psów różnych ras. Jeśli już jakieś znajdowałam, były to tylko produkty ze zdjęciem lub kiepskiej jakości rysunkiem psa. Interesuję się modą i designem, stąd pomysł na markę PupiLu.pl. Chciałam obalić wizerunek gadżetów dla miłośników zwierząt, który przedstawiał je w kiepskiej formie – kubeczków ze słodkimi szczeniaczkami. Wypełnienie niszy spowodowało, że marketing jest tylko dodatkiem. Dopiero teraz czekają nas prawdziwe wyzwania.

PB A co z reklamą? W jaki sposób, za pomocą jakich narzędzi i mediów informowaliście bezpośredniego adresata o swojej firmie i jej ofercie produktowej? Jaką radę dałaby Pani osobom, które rozpoczynają swoją działalność i nie wiedzą jak skutecznie budować rozgłos dla swojego biznesu?

AG: Aktualnym „trendem” w marketingu jest budowanie marki osobistej i na niej opieranie swojej działalności gospodarczej. Trochę wyprzedziliśmy ten zamysł, otwierając fanpage – jeśli dobrze pamiętam na facebooku nie było jeszcze wtedy grup – Nasze Sznaucery (www.facebook.com/sznaucery). Wtedy mieliśmy trzy psy tej rasy. Fanpage bardzo prężnie się rozwijał. Może nie miał powalającej liczby fanów, ale była to bardzo zaangażowana grupa odbiorców. Gdy w lokalnej drukarni zrobiłam dla siebie t-shirt oraz kubek i pokazałam je na grupie – wtedy już wiedziałam, że to jest to, czego brakuje właścicielom psów. Minimalistycznych produktów, trochę w stylu skandynawskim oraz takich z dowcipnym przesłaniem. Dlatego wszystkim planującym otworzenie swojej działalności poradziłabym, aby najpierw rozpoczęli pracę nad marką osobistą, szukali niszy, słuchali swoich potencjalnych klientów, a następnie zaprojektowali produkt, lub usługę na podstawie swojej wiedzy i zebranych opinii. Najważniejsze jest, aby umieć zaspokajać potrzeby klientów.

pupilu petbiznes

PB Co według Pani jest najważniejsze w kontaktach z klientami? Czy można się tego nauczyć, czy też skuteczniejsze mogą okazać się indywidualne predyspozycje? Jak je w sobie odkryć?

AG: Najważniejsze to słuchać problemów i potrzeb klientów. Czasami trzeba pomóc przejść przez proces decyzyjny i zakupowy. Gdy widzę, że klient nie może się zdecydować jaki kolor okładki kalendarza wybrać, zawsze podsuwam mu swoją opinię. Skoro oferowane przeze mnie produkty podobają się klientowi to znaczy, że mamy podobne gusta. Sprzedaż nie polega już na wciskaniu czegokolwiek, komukolwiek. Ja nie tylko oferuję swoje produkty innym, ja z nich również korzystam na co dzień. Tego czego trzeba się nauczyć to cierpliwości i opanowania w stresujących sytuacjach. Zdarzają się klienci porywczy i najważniejsze jest aby dać do zrozumienia, że jesteśmy otwarci na współpracę, a każde nieporozumienie można rozwiązać spokojnie i bez nerwów. W końcu dążymy do tego samego – zadowolenia i satysfakcji.

PB Czy ograniczacie się wyłącznie do kontaktów e-mailowych ze swoimi odbiorcami,czy również istnieją jakieś formy bezpośredniego kontaktu z klientem np.: targi, giełdy itp.?

AG: Skupiamy się na sprzedaży online ponieważ ona nie generuje dodatkowych kosztów. Liczba projektów jakie możemy wykonać na różnych gadżetach cały czas rośnie i przygotowanie się do targów wymagałoby zamrożenia zbyt dużych środków finansowych. Duży nacisk kładę na komunikację w social mediach – na facebooku, Instagramie. Zbieram opinie z różnych grup dyskusyjnych, z rozmów telefonicznych, czy mailowych – to pozwala mi udoskonalać ofertę i wychodzić naprzeciw oczekiwaniom i potrzebom klientów.

PB Wiele osób zwraca uwagę na opakowanie produktu. Czy również w przypadku produktów PupiLu ten element ma wpływ na postrzeganie Waszej marki i jej wyróżnienie? I jeszcze abstrahując od produktów PupiLu, jaki wpływ na postrzeganie marki jej produktów ma lub może mieć opakowanie?

AG: Z pakowaniem produktów zawsze mam największy problem. Chciałabym żeby było ładnie, estetycznie i wręcz „instagramowo”, ale z drugiej strony bardzo przemawia za mną trend eco. Obie rzeczy teoretycznie można połączyć, ale ja jeszcze nie znalazłam złotego środka. Zdarzają się takie kombinacje produktów w jednym zamówieniu, że muszę postawić przede wszystkim na jakość zabezpieczenia przesyłki. Na jednym z moich instastory opowiadałam o tym, że kubki zawijam w folie bąbelkową, która już raz została wykorzystana. Kubek dodatkowo owijam bibułą w kolorze naszego logotypu i całość zasypuję ecowypełnieniem, który produkowany jest z roślin. Dużo osób bardzo pozytywnie się do tego odniosło. Uważam, że wszystkie te aspekty mają znaczenie. Dla jednego jest ważne ładne opakowanie, dla drugiego, że staramy się być eco, a dla trzeciego najważniejsze jest, aby produkt dotarł do niego w całości – bez względu na otoczkę. Myślę, że najważniejsze dla klienta jest to, że jesteśmy na czasie z trendami – bo trendy powstają w wyniku naszych potrzeb. Ładne opakowanie pomaga w marketingu.

PB Co trzeba wiedzieć, na co należy zwrócić uwagę rozpoczynając sprzedaż produktów za granicą? Czy istnieją jakieś regulacje prawne, których należy przestrzegać?

AG: Nad tym dopiero pracujemy. Rozpoczęliśmy poszukiwania osób do współpracy, które mają doświadczenie w sprzedaży zagranicznej.

PB Czy jest jakiś produkt z Waszej bogatej oferty, o którym może Pani powiedzieć, że jest wizytówką PupiLu? Może poszewki z nadrukiem „I love all dogs, but I only sleep with my dog” na widok których żaden „psiarz” nie może pozostać obojętny?

AG: Na początku były to poszewki i kubki, ale odkąd w ofercie mamy kalendarze – jest to absolutny hit, którego nie ma nikt inny. Bardzo skupiamy się na rozwoju tego segmentu produktów. Oprócz kalendarzy, mamy również notesy, które bardzo dobrze sprawdzają się w roli popularnych bullet journali. Specjalnie do nich zaprojektowaliśmy naklejki do planowania czasu z psem. Jest to 70 naklejek – ikonek, dzięki którym można wyróżnić datę w kalendarzu – dzień wizyty u weterynarza, dzień treningu, a nawet tak ważną rzecz dla hodowców, jaką jest początek cieczki u suki.

Kolejnym produktem są body dla dzieci. Gdy rozpoczynaliśmy działalność, nasz synek miał roczek. Przez ten rok nie znalazłam ubranek dla dzieci z wizerunkiem sznaucera, czy whippeta – aktualnie mamy psy tej rasy. Dział dziecięcy będziemy rozwijać bo jest w nim duży potencjał.

PB Serdecznie dziękuje za rozmowę, która mam nadzieję posłuży za inspirację dla wszystkich, którzy szukają pomysłu na siebie. Rynek zoologiczny to dobre miejsce na prowadzenie własnego biznesu. Pozwólmy tylko dojść do głosu kreatywności.

AG: Również bardzo dziękuję za rozmowę.

1

ARCHIWA

2

TAGI